środa, grudnia 21, 2005

Ciągle pada...


...ale sniegiem. Spogladam za okno, znowu prószy. Po raz kolejny będę skazany na samotną podróż na pocztę i z powrotem. Mimo małych trudnosci Michal lubi dzisiejsza belchatowska aure i naprawde mu to pasuje.
- Dziwne - pomyslal Michal, poczym bezwladnie osunal sie z krzesla, spadajac z hukiem na ziemie. Szybkie pytania rodziców postawily go na nogi. Otrzasnal sie z rozmyslan i postanowil wybrac sie do miasta. Juz po wyjsciu przeczuwal nadciagajace zlo w powietrzu.
- Wydaje mi sie - pomyslal - ze jesli dalej bede szedl taki niepewnym krokiem, napewno zaraz sie wyloze... - jak powiedzial, tak zrobil, to tez po chwili wstawal z chodnika niedbale sie odtrzepujac. - Teraz wypadaloby zeby jacys kosmici mnie dopadli to przynajmniej dzien mialbym pelen wrazen, ale tego nie zrobia bo nie maja jaj. - po czym ruszyldo budynku tepsy. TePs.a. byla silnie strzezonym osrodkiem obslugi nie znajacej sie zbytnio na komunikacji. Zaraz po wejsciu nie dano mi odetchnac i od razu zostalem zaatakowany denerwujacym pytaniem.. - "w czym moge pomoc??, nie teraz?? to jakby pan mial jakies pytanie prosze mnie zawolac." - nie wnerwiloby to Michala tak bardzo gdyby nie specyficzna tonacja glosu "milej" acz lekko natretnej (jak sie pozniej okazalo - czyli podejrzenia byly trafne) pani z obslugi. Na szczescie po 5ciu minutach wydostalem sie z tego gmachu po czym ruszylem w strone poczty. Jakze wszyscy zmachani, jacy zapracowani, ciagle zabiegani - pomyslalem, po czym doszlem do wniosku, ze sam przeciez nie ide wcale wolno i napewno ktos moze pomyslec ze do takich "spiesznych" ludzi naleze. No ale... Zwolnilem tempa wyslalem co mialem wyslac i zamiast posc do parku (bylo juz kolo 7 wieczorem) zawrocilem do domu. Teraz troche zaluje bo przeciez zmarnowalem taka okazje na spacerek, ze sie pochlastac mozna. W szkolce Michalek narysowal sobie crucyfixa na reku po czym poprawil namazany pisakiem znak piorem. No bo co mial biedaczek robic na angielskim. Jest w klasie zaawnasowanej (jesze jest to klasa liceum zeby nie bylo malo) a tu ostatnio ktos I nie wie jak odmienic, czy alfabetu nie zna. A ja?? Spie! Niestety, bo co mi pozostaje. Nigdy mnie nie zapyta, niegdy o nic nie poprosi, po prostu nic. Be. Ale to jeszcze pal go szesc ten angielski, niemiecki was better. Pomijajac to ze dzisiaj mialem 2 lekcje niemca pod rzad, nie przerobilismy na owej lekcji nic z tego jezyka. Ciagle sobie tylko gadalismy :) Super. Naprawde taki niemiecki mi sie podoba. Potem zabawa z gabka, czyli ja rzucam gabka, ty ja lapiej i odpowiadasz na moje pytania i rzucasz komu innemu. Zabawne, choc Dumek mnie zatkal. Spytal sie co mnie sklonilo/dlaczego (dokladnie nie pamietam bo mnie troche zatkalo) do tego ze chce byc z Ania. A ja na to krotko: Bo ja kocham, i zatyczka calej klasy. Do takiej odpowiedzi sie nikt nie mogl przyczepic. Starczy tego dobrego bo jeszcze opowiem dzisiaj za duzo i bedzie to nudnawe, jesli juz nie jest. By3

wtorek, grudnia 20, 2005

Miłość lód roztopi w nas...


Do wiosny jeszcze daleko - powiedział Michał, przynosząc sobie swiezo zaparzona herbate malinową, ktora zdazyla juz ostygnac. Spojrzal zamyslonym wzrokiem przez nowe okna. Mam teraz nowy punkt widzenia - pomyslal - moze to i lepiej, najwyzszy czas spojrzec na swiat z innej perspektywy. A okna zeczywiscie mial on nowe gdyz dzien wczesniej mu je zalozyli "fachowcy" co maja fach tylko i wylacznie w slowach. Efekt? Michał nie potrafił uchylic okien gdyz zostaly zalozone pod katem. "A moze to jakas nowa sztuka budowlana, o ktorej nie mam pojecia." - Nie zwazajac na tepe mysli, "Swiat Zofii" powedrowal do rak czytelnika (z herbatą). Jak to sie jeszcze dzieje, ze ksiazka potrafii jeszcze wciagac, myslalem ze w obecnych czasach sztuka czytania naprawde zanikla ale widac sie mylilem - np. w moim przypadku. Ciekawe komentarze od Pedosfery zaprzątują mi mysli. Ciagle nie wiem kim jestes, i chyba Ci z tym dobze, co? :) No dobze nie bede w to w nikac, jesli sam/a nie powiesz kim jestes, nie bede w to dalej wnikac. A ja? Patrze na zegarek, dziesiec po jedenastej. Wypadaloby isc juz spac - pomyslalem, i nie myslac juz wiecej nad tą notką, kompa wyłączyłem. A jesli nasz swiat tez ktos tak wylacza od tak sobie? Ciekawe, mam o czym myslec (procz Ani) przed zasnieciem. ;-)

niedziela, grudnia 11, 2005

Another Day, Another Life


Wlasnie sie zorientowalem, ze nie napisalem tutaj zadnej notki od dluzszego czasu, najwyzsza pora to zmienic. Niewiele sie co prawda dzialo ale chyba tyle ile bylo wystarczy na ciekawego posta :P Wczoraj bylem na zbiorce PCKu, co z tego ze Bog wie gdzie te dary tak naprawde ida, trudno, ale ja jestem szczesliwy ze moglem pomoc. Nie przeszkadzalo mi stanie przez 3 godziny w sklepie, przeciwnie, nie bylo nawet nudno. Zapisalem sie w piatek na PO na liscie z Madzia ale udalo mi sie powalczyc aby Ania byla z nami :P sie wreszcie postaralem :) No i jak zwykle rodzynek :D. Przywykam coraz bardziej do takiej sytuacji hehe, ale potem zwolalem ekipe i stalismy w 5 :P a dopuszlana ilosc osob przez PCK to para :D troche wyszlimy po za regulamin ale co tam, nawet duzo uzbieralismy, ludzie chca pomoc, mam nadzieje ze naprawde to co zebralismy pojdzie do tych biednych rodzin, i hope so. A teraz z innej beczki, Michałek sobie siedzi i slucha Bethovena teraz, a co :) Lubie sobie czasem posluchac klasyki, jak ona uspokaja to zadna inna tego nie zrobi, od razu lepiej, wchodza emocje, i zaczynasz przezywac ta muzyke, niesamowite. Wczoraj udalo mi sie ogolic bez ani jednego zaciecia, no to jestem z siebie dumny - moze zaczne siebie doceniac :P Dobra starczy tego dobrego, ide sie przejsc na spacer po niedokonca zimowej belchatowskiej aurze. See ya dear friends :)