Another Day, Another Life

Wlasnie sie zorientowalem, ze nie napisalem tutaj zadnej notki od dluzszego czasu, najwyzsza pora to zmienic. Niewiele sie co prawda dzialo ale chyba tyle ile bylo wystarczy na ciekawego posta :P Wczoraj bylem na zbiorce PCKu, co z tego ze Bog wie gdzie te dary tak naprawde ida, trudno, ale ja jestem szczesliwy ze moglem pomoc. Nie przeszkadzalo mi stanie przez 3 godziny w sklepie, przeciwnie, nie bylo nawet nudno. Zapisalem sie w piatek na PO na liscie z Madzia ale udalo mi sie powalczyc aby Ania byla z nami :P sie wreszcie postaralem :) No i jak zwykle rodzynek :D. Przywykam coraz bardziej do takiej sytuacji hehe, ale potem zwolalem ekipe i stalismy w 5 :P a dopuszlana ilosc osob przez PCK to para :D troche wyszlimy po za regulamin ale co tam, nawet duzo uzbieralismy, ludzie chca pomoc, mam nadzieje ze naprawde to co zebralismy pojdzie do tych biednych rodzin, i hope so. A teraz z innej beczki, Michałek sobie siedzi i slucha Bethovena teraz, a co :) Lubie sobie czasem posluchac klasyki, jak ona uspokaja to zadna inna tego nie zrobi, od razu lepiej, wchodza emocje, i zaczynasz przezywac ta muzyke, niesamowite. Wczoraj udalo mi sie ogolic bez ani jednego zaciecia, no to jestem z siebie dumny - moze zaczne siebie doceniac :P Dobra starczy tego dobrego, ide sie przejsc na spacer po niedokonca zimowej belchatowskiej aurze. See ya dear friends :)

1 Comments:
Something interest me so much(omor). Who are u? I'm only curious :PP
Prześlij komentarz
<< Home