Nie tylko życie z kamieniami się toczy,,
Miłość a przyjaźń, czyli coroczne rozmyślania (akurat na jesień)
Ostatnio zaczęła mnie zastanawiać kwestia istnienia przyjaźni z miłością. Jedni twierdzą, że te dwa niezbyt bliskie sobie określenia nie mogą istnieć w symbiozie, inni uważają, że przyjaźń w miłości jest wręcz nie zbędna. Odpowiadam wszem i wobec, że wg. mnie związek bez przyjaźni jest związkiem dużo bardziej niestabilnym i niepewnym. Grożącym upadkiem. Związek (jeśli mówimy o jakimś poważniejszym związku) winien tworzyć aurę wzajemnej przyjaźni oraz zaufania gdyż to właśnie te cechy regulują zdrowe związki między partnerami. Ale to tylko takie moje myśli.... Nieważne.Myśli konkretniejsze
Kilka poprzednich dni nie pała w mojej historii jako specjalnie atrakcyjne. Rozchorowałem się troszeczkę i teraz mam intensywne kuracje domowe. W sumie dosyć skuteczne bo już prawie całkowicie mi przeszło a to przecież duży sukces, zważając na to, że zwykle choruję długo a porządnie. Nic ciekawego się nie dzieje, hmm no prawie nic. Remont w moim pokoju dobiega już prawie końca. Ściany przerobione, tapeta położona, oświetlenie zainstalowane, szafki wstawione, nowe biurko zamontowane. Szkoda tylko, że stary a nie nowy komputer pozostał. Choć teraz to juz mi wszystko jedno, przecież korzystam z komputera bardzo żadko, max 3 razy w tygodniu, po tak 2 godzinki, więc jak dla mnie to jest faktyczne nic. No i dobże bo się od tego oczy psują, no i jak ta maszyna ogłupić potrafii. Dobże być oderwanym od tej wirtualnej rzeczywistości. Zbyt wciągająca i zbyt niebezpieczna. Jeśli ktoś oglądał S@motność w sieci to zrozumie o czym mówię, jak nie to polecam film, choć bardziej lekturę książki.
