niedziela, stycznia 22, 2006

Think of me when winter comes...


Sorry Chris that I've used your song words to my title, but they're great and they just have to be as this title. Today I showed to myself something, I love dance, really. But I had to see it. Maybe something was hiding inside me but I saw it... and I use it. Only if I want something, it can happen. We will see. Now I had to go to the dancing lessons with Ania (honey, I love you :* ). And that's all folks.

Why people are so crue, for themselves. Can they by good for the other. I still can't understand it. But nevermind, I love to boring you dear reader, sorry. Why I'm looking at you with that suprised eyes, couse I'm happy that u get here and read it. Thank you so much. We will meet in the next time. Don't fall down...

Na rozdrożu... myśli.


Michał wrócił do domu nieco zamyślony. Niewiele myśląc poszedł pewnym krokiem do kuchni aby zrobić sobie herbaty. Spojrzał na zegarek, było wpół do trzeciej.
Ale ten czas leci - pomyślał, po czym zalał wrzątkiem szklankę. Michał doznał dzisiaj wielu wrażeń i jego stan byłby uzasadniony, gdyby jednak ktoś wiedział co się wydarzyło. Właśnie wrócił z komisariatu, ale nie był tym złym ani tym poszkodowanym. Tego samego dnia poszedł wieczorem na spacer z Anią. Gdy już zmarzli dostatecznie postanowili wstąpić do pewnego pubu i się trochę ogrzać. Pub jak pub, tylko że z tańczeniem. Michał miał bardzo negatywny stosunek do tańca, przynajmniej tak mu się zdawało, toteż nie był wniebozięty. W tym momencie przestał wspominać pub.
Nie ma sensu znowu o tym myśleć, to co było i tak boli - powiedział - byłoby pół biedy gdyby nie ta cholerna komórka. W tym samy czasie ktoś zabrał Ani telefon, więc ostatecznie Michał ląduje na komisariacie. Za długo tam nie posiedział, ze względu na zapał funkcjonariuszy.
Policja jest od tego, żeby łapać czasem na pokaz a potem zbierać wypłaty - pomyślał - choć, nie jestem gliną więc nie mam pojęcia. Michał nie był w stanie dalej myśleć więc wyłączył komputer i poszedł spać, bo cóż innego mu pozostało. Ucieszyło go bardzo to, że był pierwszą osobą, do której Ania zadzwoniła gdy zorientowała się, że straciła komórkę. Dość rozkminek, spać! :P

"Dobrze, że jesteście, bo jakżeby wyglądał świat bez Was..."

piątek, stycznia 06, 2006

Oj, kurcze, no to mi stuknęła 18-stka :)

Nic dodać, nic ująć... :)

czwartek, stycznia 05, 2006

A już jutro...


...18 lat za mną!
Tak, tak, jutro minie 18 lat odkąd pojawiłem się na swiecie. Jak to szybko zleciało. W tym czasie tyle się wydarzylo, tyle sie przezylo, szok. Mam nadzieje, ze tak oficjanie i prawnie dorosla czesc zycia bedzie rownie zaskakujaca (pozytywnie) co i ta co mija. Dzisiaj ostatni dzien niepelnoletnosci, w zasadzie skoro wymaza mi z kartoteki rozne ciekawostki moglbym cos odwalic, ale nie :P nie chce. Mam za duzo roboty, jutro spr. z fizyki, pytanie z matmy... troche powazna sprawa wiec, nie ma bata 3eba sie wziasc do pracy. Hehe, Wiolka a cóż ja bym mógł tutaj napisać o Tobie, co?? Za mało Cię znam, żeby tu się cos pewnego znalazlo. Narazie za duzo o Tobie wspomniec nie wspomne, nawet dla zlewy. Jakos mi sie tutaj nie chce zlewac z niczego :) Moglbym napisac tutaj o wielu osobach ale nie robie tego. Dlaczego? Wole nie, a zreszta te osoby doskonale wiedza jakie mam zdanie o nich, i wspomne o nich gdy cos wywiną :) No dobra, ide sie cieszyc niepelnoletnoscia po raz ostatni, uczyc sie niestety tez musze, ale, takie jest zycie licealisty. Przepraszam Basiu, ze nie odpisywalem na smsy ale nie mialem kasy na koncie zreszta podczas swiąt grypsko mnie kompletnie uziemnilo, i nie mialem glowy zeby dac znak zycia. 3majcie sie wszyscy i do jutra :))

Michał