niedziela, stycznia 22, 2006

Na rozdrożu... myśli.


Michał wrócił do domu nieco zamyślony. Niewiele myśląc poszedł pewnym krokiem do kuchni aby zrobić sobie herbaty. Spojrzał na zegarek, było wpół do trzeciej.
Ale ten czas leci - pomyślał, po czym zalał wrzątkiem szklankę. Michał doznał dzisiaj wielu wrażeń i jego stan byłby uzasadniony, gdyby jednak ktoś wiedział co się wydarzyło. Właśnie wrócił z komisariatu, ale nie był tym złym ani tym poszkodowanym. Tego samego dnia poszedł wieczorem na spacer z Anią. Gdy już zmarzli dostatecznie postanowili wstąpić do pewnego pubu i się trochę ogrzać. Pub jak pub, tylko że z tańczeniem. Michał miał bardzo negatywny stosunek do tańca, przynajmniej tak mu się zdawało, toteż nie był wniebozięty. W tym momencie przestał wspominać pub.
Nie ma sensu znowu o tym myśleć, to co było i tak boli - powiedział - byłoby pół biedy gdyby nie ta cholerna komórka. W tym samy czasie ktoś zabrał Ani telefon, więc ostatecznie Michał ląduje na komisariacie. Za długo tam nie posiedział, ze względu na zapał funkcjonariuszy.
Policja jest od tego, żeby łapać czasem na pokaz a potem zbierać wypłaty - pomyślał - choć, nie jestem gliną więc nie mam pojęcia. Michał nie był w stanie dalej myśleć więc wyłączył komputer i poszedł spać, bo cóż innego mu pozostało. Ucieszyło go bardzo to, że był pierwszą osobą, do której Ania zadzwoniła gdy zorientowała się, że straciła komórkę. Dość rozkminek, spać! :P

"Dobrze, że jesteście, bo jakżeby wyglądał świat bez Was..."

1 Comments:

At 7:01 PM, Anonymous Anonimowy napisał...

wzruszające bercik :D

 

Prześlij komentarz

<< Home