sobota, maja 28, 2005

Tymbark - kochaj życie!

Od zawsze wierzyłem w przeznaczenie i od zawsze sądziłem, że w moim życiu brakuje przygody i adrenaliny. Jednak ostatnio przygód mi nie brakuję jak i również dowodów na udowodnienie tezy przeznaczenia.

Dzisiaj wracałem od babci do domu, z rodzicami zresztą. Rodzice zdecydowali się jechać nocą aby za wszelką cenę uniknąć zbyt dużej ilości samochodów i tym samym męczącego tłoku. Miało to swoje dobre strony jednak należy pamiętać, że po zapadnięciu zmroku widoczność maleje a warunki pogodowe są różne. Na skutek obniżenia temperatury jezdnia staje się mniej przyczepna i tym samym sprzyjająca poślizgom.

Około godziny 0.54 jechaliśmy w stronę Zelowa mijając po droge wiele małych miejscowości. Wszyscy byli już trochę zmęczeni więc znużenie dawało się we znaki. Tata miał wejść w kolejny zakręt gdy nagle ujrzeliśmy na środku jezdni kawałek twarzy. "Babcia" postanowiła przeprawić się w dość powolnym tępie przez całkowicie nieoświetloną polną ulicę na domiar złego całkowicie ubrana w czarny strój.

W zasadzie ujżeliśmy ją dosłownie tuż przed maską naszego samochodu, więc tata nie namyślając się zaczął gwałtownie skręcać co oczywiście doprowadziło do dużego poślizgu, akurat nie jechaliśmy zbyt wolno więc był to manewr trudny do opanowania. Pech chciał, że od drugiej strony jechał rozpędzony samochód. Gdy znajdowaliśmy się po lewej stronie jezdni rozpoczęła się "rosyjska ruletka" ponieważ kierowca tamtego samochodu musiał zdecydować czy skręcić na lewy pas ruchu czy jechać prosto na nas. Na szczęście nie skręcił i chwała mu za to bo w tym momencie tata zmienił pas na właściwy.

Skończyło się na tym, że odwieźliśmy babcię do domu, całą i zdrową.

środa, maja 11, 2005

Jakby było fajnie gdyby coś się stało...

...ale się nie stało i są nudy. Choć nie powinienem tak tego dnia nazywać. Bo od rana kłucie z Polskiego, Fizy i PO. O rety jak mi się nie chciało. A że teraz już coś mam w tej głowie :P też mi jakość nauki :D To sobie odpoczynek robię. Dobże, że miałem dwa dni wolnego, jakoś tak wyspać się można było przynajmniej :D Dzisiaj znowu poszłem obejrzeć gitarki w sklepie muzycznym i moim oczom ukazał się baaardzo ładny sprzęt, uprzednio polecony przez Michała tego samego dnia. Rety taka by była w sam raz - pomyślałem, no ale rozsądek musi być więć się jeszcze zastanowię :P

to narazie tyle

wtorek, maja 03, 2005

Historia lubi się powtarzać....niestety

Tym razem wypadek na drodze do Bełchatowa. Potem szpital i do domku. Pokrzyczeli ale ważne, że jakoś leci. Ja to mam pecha. No i gdyby tak nie bolało to by było miło :/

poniedziałek, maja 02, 2005

No to się dorobiłem

A wszystko zaczęło się od chęci zwykłej przejzażdzki na rowerze. Na klatce dorwał mnie Stasiu - dawny kolega z klasy. Tak się złożyło, że również wyszedł na rower więc szukał kogoś z kim mógłby sobie pojeździć. OK - pomyślałem i niewiele myśląc pojechaliśmy do Leclerca. Pochodziliśmy sobie i pojechaliśmy do Kauflandu :P Tam też nic ciekawego nie było więc postanowiliśmy, że pojedziemy do niego. Przejeżdżaliśmy akurat obok domu dziewczyny mojego kumpla Magdy kiedy ujrzeliśmy reszte paczki bawiącej się na balkonie. Jak się po 5 min. okazało imprezka trwała już w najlepsze. No ale nie ważne, pojechaliśmy do Stasia domu bo niezbędne wejściówki (2 reddsy jabłkowe) i sobie wróciliśmy na imprezkę. Hmmm Co było tuż przed ujrzeniem paczki bawiącej się na balkonie mówić nie będę bo nadal mi głupio. Powiem tylko, że chodziło o pewną dziewczynę :P No i od momentu imprezy zaczął się alkocholik. Ehhh Większość gości i tak była już kompletnie zalana, ale to szczegół. Niestety trzeba tak powiedzieć również o mnie. No i stało się. Podczas drogi powrotnej coś mi strzeliło do łba i zacząłem jechać na rowerze...i to jeszcze we dwóch bo z kumplem. Cudem żeśmy się nie wywalili. Ale w połowie drogi do domu już samotnie jadąc w końcu się wyrżnąłem. Reszta ludzi szła pieszo chodnikiem. Jeśli można było nazwać to chodzeniem. Skończyło się na obiciu i drobnych obtarciach no i przedewszystkim...rozwaliłem komórkę. Niby działa ale zawias jest urwany - mam z klapką mobile. No więc mam za swoje. Nigdy więcej TAK zakrapianych imprez.