Tymbark - kochaj życie!
Od zawsze wierzyłem w przeznaczenie i od zawsze sądziłem, że w moim życiu brakuje przygody i adrenaliny. Jednak ostatnio przygód mi nie brakuję jak i również dowodów na udowodnienie tezy przeznaczenia.
Dzisiaj wracałem od babci do domu, z rodzicami zresztą. Rodzice zdecydowali się jechać nocą aby za wszelką cenę uniknąć zbyt dużej ilości samochodów i tym samym męczącego tłoku. Miało to swoje dobre strony jednak należy pamiętać, że po zapadnięciu zmroku widoczność maleje a warunki pogodowe są różne. Na skutek obniżenia temperatury jezdnia staje się mniej przyczepna i tym samym sprzyjająca poślizgom.Około godziny 0.54 jechaliśmy w stronę Zelowa mijając po droge wiele małych miejscowości. Wszyscy byli już trochę zmęczeni więc znużenie dawało się we znaki. Tata miał wejść w kolejny zakręt gdy nagle ujrzeliśmy na środku jezdni kawałek twarzy. "Babcia" postanowiła przeprawić się w dość powolnym tępie przez całkowicie nieoświetloną polną ulicę na domiar złego całkowicie ubrana w czarny strój.
W zasadzie ujżeliśmy ją dosłownie tuż przed maską naszego samochodu, więc tata nie namyślając się zaczął gwałtownie skręcać co oczywiście doprowadziło do dużego poślizgu, akurat nie jechaliśmy zbyt wolno więc był to manewr trudny do opanowania. Pech chciał, że od drugiej strony jechał rozpędzony samochód. Gdy znajdowaliśmy się po lewej stronie jezdni rozpoczęła się "rosyjska ruletka" ponieważ kierowca tamtego samochodu musiał zdecydować czy skręcić na lewy pas ruchu czy jechać prosto na nas. Na szczęście nie skręcił i chwała mu za to bo w tym momencie tata zmienił pas na właściwy.
Skończyło się na tym, że odwieźliśmy babcię do domu, całą i zdrową.

